NARODZINY W MALARSTWIE – mój proces.

Dziś po raz kolejny jestem pod ogromnym wrażeniem jakie mamy w sobie Moce, jak możemy wpływać na rzeczywistość. Wczoraj weszłam w proces z moim MALARSTWEM i już dziś 3 osoby odezwały się do mnie w tym temacie. Uwolniłam tak wiele blokad, zrobiła się przestrzeń na mój POTENCJAŁ.

Będąc w Teraz, w Zaufaniu do życia przyszedł odpowiedni moment, aby się w to zagłębić. Opór mojego umysłu w tym temacie sięgał zenitu, wyglądało to mniej więcej tak, że siadając przy sztaludze z gotową wizją nie mogłam unieść ręki, oczy świeciły się z ekscytacji, a umysł hamował jakikolwiek ruch, nerwowo krążyłam wokół krzesła, wierciłam się, uciekałam. Największa pasja nie mogła się spełniać.

Wczorajszego wieczoru po raz pierwszy uwalniałam blokady i emocje malując. Po raz pierwszy wzięłam udział w rytuale malarstwa intuicyjnego. Co to było za doświadczenie! Malarka, która ma umysł pełen koncepcji, idei, wiedzy warsztatowej, kunsztu malarskiego, doświadczenia zawodowego, która studiowała malarstwo i historie sztuki miała zapomnieć to wszystko co wzbogaca, co podkręca, o wszystkich możliwych i poznanych narzędziach malarskich, aby oddać jakąś konkretną wizję, musiała wyłączyć świadomość, aby zajrzeć do podświadomości. Zarzekałam się kiedyś, że nigdy tego nie zrobię, teraz dojrzałam do tego, że to NIEZNANE jest najpiękniejsze w naszym życiu, to nowe, to odpuszczenie jakichkolwiek hamulców i ciekawość świata. Zrobiłam to dla siebie MALARKI, prowadzona przez cudowną Kobietę Mocy, która tak jak ja odkryła swoje Moce.

Spędziłyśmy razem trzy godziny. Oczywiście jak przyszłam do pracowni chodziłam w kółko jak nakręcona i gadałam od rzeczy, opowiadałam o sprawach, które nie mają nic wspólnego z malarstwem, czułam, że będzie Mocno. Ola także miała przeczucie. Ze mną nie może być inaczej 😛

Ok. Usiadłam w fotelu, przygasiłyśmy światło, zaczęłyśmy rozmawiać. Bez tchu opowiadałam od kiedy przestałam malować, mówiłam w ciągu, słowa same się prowadziły. No, bo po studiach, bo doktorat, bo odrzucenie, bo galerie, bo on tak myślał, bo zajęłam się tym, bo depresja, bo …. Trwało to jakieś 10 min, po czym Ola zatrzymała mnie.

Alicja mam. Tu nie chodzi o malarstwo, to ma związek z Ojcem, z Męskim. Cały czas mówiłaś o wzorcach męskich, cała akademia to męskie, kiedy się skończyła szukałaś dalej oparcia w męskim, nie umiałaś sama, tylko w oparciu. Tak samo pokazała się wewnętrzna walka między malarstwem z duszy, z głębi, a samym rzemiosłem i sprzedawaniem swojego talentu komercyjnie. Profesorowie odgrywali ojca, Pani profesor Mamę, podświadomie wybierałam promotorów, prowadzących pod mój znany wzorzec. Matko, co za olśnienie, jaka niesamowita kontynuacja ran z dzieciństwa. Bez męskiego nie umiałam tworzyć, bez opieki. Niezintegrowana kobiecość i męskość. Robiło się coraz ciekawiej, kiedy weszłyśmy w ciało, w podświadomość. Pod zamkniętymi oczami widziałam kto mnie hamuje. Dotknęłam tematu, który wciąż dojrzewał we mnie, z większego kalibru. Nie będę wdawać się w szczegóły, ale podczas uwalniania słów poczułam jak napływa energia od brzucha do gardła budząca we mnie ryk. Wstałam i zaczęłam krzyczeć, jak nigdy dotąd. Uruchomił się święty Gniew. Co za Moc, wrzeszczałam i klęłam, tupałam i waliłam pięściami w powietrze, słowa płynęły same. NIE, NIE NIE NIE. KONIEC. NIGDY WIĘCEJ. Ty…

Proces trwał, budziła się czakra sakralna, zeszłam do Mocy Kobiety, bo to w Łonie i Sercu Kobieta niesie swoją MOC. Pokazywały się sytuacje, które wyparłam, otwarta podświadomość, oczyszczałam się z każdego odrzucenia siebie, odcinałam przeszłość. Żegnałam wszystko co nie moje. Energia krążyła we mnie, cała się trzęsłam, traumy uwalniały się. Ukochałam Alicyjkę, z różnych okresów jej życia, przyjmowałam do serca. KOBIECOŚĆ budziła się, Święta. Czuła. Pokazało się światło, poruszenie. Już nic nie muszę, zabiegać, starać się. Mam siebie. Otwarcie na Kobietę i Mężczyznę we mnie.

Ja Kobieta pełna Mocy, Prawdy, czułam ją całą sobą, jej spojrzenie, które przeszywa na wskroś, jest tak osadzona, tak autentyczna, dzika i delikatna zarazem, połączona z naturą, Królowa życia. Czułam ją, całą sobą czułam. I mężczyzna, mój męski pierwiastek, silny, potężny do świata, a przy niej czuły i kochający, oddający pełen szacunek, chroniący ją za wszelką cenę. On nie bał się być przy kobiecie, nie bał się, że nim zawładnie. To prawdziwa męskość, On składał pokłon przed Kobietą, tak osadzony w sobie, dobry, opiekuńczy, w pełnej sile. Połączyli się we mnie na zawsze.

Otwarta na męskie, na każdy jego aspekt, bez lęku. Widzieć mężczyzn poza swoimi ranami. Rodziłam się w kobiecości. Autentycznej. Świat mnie wspiera, Ja siebie wspieram.

Moje ciało było tak zmęczone, ale czułam całą sobą, że chcę to domknąć obrazem. Malowałam czując, krzycząc, wyrzucając z siebie wszystkie przekonania, które nie pozwoliły mi tworzyć, że to nie pomaga, że malarze muszą cierpieć, wtedy najlepiej tworzą, że teraz sztuka to jeden wielki kocioł krytyki o końcu sztuki, że każdy teraz nazywa siebie artystą, że po śmierci będziemy docenieni… bla bla. Wszystko zostało na płótnie, malowałam palcami, płakałam. Ucinałam, rodziłam światło, otwierałam się na nowe, na prawdziwe na mnie.

Przyznałam sobie prawo do bycia, do istnienia, do przyjemności. MOGĘ SIĘ CIESZYĆ, MOGĘ MALOWAĆ, MOGĘ PO PROSTU TWORZYĆ CO PODSYŁA DUSZA, MOGĘ BYĆ SOBĄ, JESTEM ARTYSTKĄ, JESTEM MALARKĄ, MOGĘ TWORZYĆ Z SERCA, TWORZĘ DLA LUDZKICH DUSZ, MOJE OBRAZY SĄ PEŁNE ZNACZENIA, SĄ GŁĘBIĄ, SĄ TALIZMANEM, PRZYPOMNIENIEM, ODNIESIENIEM, BUDZĄ DO EMOCJI I WRAŻLIWOŚCI, SĄ WAŻNE, WIDZANE, POTRZEBNE, MAJĄ BYĆ, MAJĄ ISTNIEĆ, SĄ DLA OCZU, SĄ DLA LUDZI WRAŻLIWYCH, LUDZIE PRZYCHODZĄ, KUPUJĄ, DOCENIAJĄ MNIE KOBIETĘ MALARKĘ, MÓJ PRZEKAZ, WIZJĘ, KREACJE, SPŁYWAJĄ NA MNIE WIZJE MOJEJ DUSZY, DZIAŁAM KU NATURZE, MOGĘ MALOWAĆ PEJZAŻE, KONIEC BYCIA DLA KOGOŚ, PO COŚ, KONIEC NAKŁANIANIA, JA JESTEM, MOJE OBRAZY SĄ, PRZYCHODZĄ CI WŁAŚCIWI, JESTEM DLA NICH WIDOCZNA, DLA PRAWDZIWCYH, MOJA SZTUKA OTWIERA LUDZKIE SERCA, JEST PEŁNA OTWIERAJĄCEJ ENERGII, JEST RÓŻNA, PEŁNA EMOCJI, GŁĘBI DOŚWIADCZENIA, JA PO PROSTU MOGĘ ROBIĆ TO PO CO TU PRYSZŁAM, ZATAPIAM SIĘ W KOBIECEJ KREACJI I DZIAŁAM Z MĘSKIEJ ENERGII, ABY ZAISTNIEĆ W ŚWIECIE, DLA LUDZI. JESTEM SOBĄ I CIESZĘ SIĘ SAMYM AKTEM TWORZENIA. OBRAZY SĄ ROZUMIANE NA RÓŻNYCH POZIOMACH, NIE MUSZĘ SIĘ ZA NIE TŁUMACZYĆ, DOCIERAJĄ DO DUSZ LUDZI ZA GRANICAMI, NIE MA DRUGIEJ ALICJI, JESTEM WYJĄTKOWA W SWYM PRZEKAZIE, KOCHAM ARCHETYPY, SYMBOLE, ŚWIATŁO, DOMINANTY, FILTROWANIE RZECZYWISTOŚCI PRZEZ SERCE, WYCHWYTYWANIE GŁĘBOKIEGO ZNACZENIA, MALUJE KLIMAT, TAK MOJE NAZWISKO JEST OD KLIMATU, BIORĘ OD RODZICÓW WSZYSTKO CO WSPIERAJĄCE DLA MOJEGO POTENCJAŁU I MALUJĘ, JAK PRAGNIE MOJA DUSZA, MOJE OBRAZY SIĘ SPRZEDAJĄ, LUDZIE WŁAŚCIWI PRZYCHODZĄ, PRZYPŁYWAJĄ PROPOZYCJE KUPNA, WYSTAWY, CZASEM UZUPEŁNIAM JE O INNE FORMY PRZEKAZU, JESTEM WIDZIANA ENERGETYCZNIE, MOJE OBRAZY SĄ WIDZIANE ENERGETYCZNIE, MALUJĘ Z LEKKOŚCIĄ, SPRZEDAJĘ Z PRZYJEMNOŚCIĄ OSOBOM, KTÓRZY CZUJĄ PRZEKAZ, KTÓRZY SĄ PORUSZENI DO GŁĘBI, MOJE MALARSTWO POMAGA LUDZIOM DOTKNĄĆ ICH PRAWDY I JESTEM OTWARTA NA TO CO PRZYCHODZI, CO SIĘ ZJAWIA W WIZJI, TO MA SIĘ NARODZIĆ, MOJE RĘCĘ ŚWIECĄ I TWORZĄ W ZAPALE, JESTEM TWÓRCĄ, MALARSTWO TO MÓJ NAJWIĘKSZY GENIUSZ, KTÓRY PRZYCHODZI Z LEKKOŚCIĄ, MALUJĘ PORTRETY ŚWIATŁA, CZŁOWIEKA PEŁNEGO CUDU. TO JA. JA JESTEM, JA TWORZĘ, KAŻDY RUCH PĘDZLA JEST ODDECHEM ZATRZYMANYM NA PŁÓTNIE.

Dodaj komentarz

Close Menu