trójkąt

Zobacz mnie nareszcie, Bądź na zawsze i wszędzie TRÓJKĄT.

Alicyjka. Jest dorosłą kobietą, widzę jak siedzi zadumana i patrzy w morze. Zawsze to morze. Jest piękna, wieje wiatr, ona w zwiewnej sukni wpatrzona. Widzę jej szklane duże oczy, czuję jej ból w sercu. Podchodzę, ale słowa milkną. Podziwiam ją, jak długo czeka, jak długo trwa w bezruchu, jak długo bolą kolana. Nie może pójść dalej. Patrzy i czeka. Tyle razy już spotykała się z nim, tyle razy kochała i nienawidziła, wypowiadała tysiące słów, krzyczała brakiem obecności. Tyle razy przyjmowała do serca, wypowiadała nigdy niewypowiedziane zdania, otwierała się na wsparcie. Tyle razy i znowu tam jest.. Staram się być cierpliwa, to dla niej nie łatwe. Ja chcę już biec dalej, działać, doświadczać, tworzyć, publikować nowy warsztat.. jednak bez niej to wszystko bez znaczenia, bez radości, bez pewności. Przecież to dla niej wszystko, dla niej działam. Jej pokazuje kim na prawdę jest! Czemu akurat taka, z takimi talentami, taką historią, wciąż jej opowiadam. Bez niej to bez znaczenia.

Obserwuje ją, mam wrażenie, że czeka aż dopuszczę ją do słowa. Wkrada się w nią obojętność, bo nie wysłuchałam jej złości. Jak taka Kobieta może chcieć odejść ? I te kotłujące myśli, które nie nasze są. Wciąż wracają. Wciąż, kiedy urośnie, wzbije się, rozkwitnie, przychodzą i jak brzytwa odcinają wszystko. ‚ odejdź stąd. Wszystko psujesz, wszystkich krzywdzisz, taka hop do przodu, wszyscy chcą spokoju od Ciebie, jesteś najgorsza, nie wnosisz żadnych wartości, wciąż krzywdzisz ! ” Czasem mam ochotę wyszarpać te głosy, ale wiem, że to nie tak. A Ona. Tak często temu wierzy. Muszę być wciąż czujna, żeby nie odpłynęła. Wciąż wypędzać. Zapewniać. Odsyłać. Transformować. Często pozwalam temu być, niech wybrzmi, niech ten skrzywdzony umysł się wygada, niech te programy sie wyszumią.

Ona. Taka wyjątkowa i wciąż zajęta nim. – wiem kochana co Cię tak boli. Że nie zaakceptował Cię, ten jeden jedyny. I żaden następny nie mógł tego zrobić, choć próbował, choć miał chęci, podziwiał, to nie sprostał. Nikt nie sprosta, kiedy wciąż szukasz w nich taty. Spojrzała na mnie i popłynęły łzy. Morze łez. Byłam wciąż obok, wtulała się we mnie. Wiedziałam, że ją wciąż wyszarpuje z tego, żeby nie za długo, przecież trzeba żyć ! Działać, patrzeć w słonce, jednak wiem, że ona tego potrzebuje i to teraz, poczuć żal, złość, tęsknotę. To takie świeże pożegnanie, zatrzymane w pół.

– Tato, dlaczego wciąż przychodzisz mi na myśl? Widzę Cię w każdym mężczyźnie? Tak bardzo chciałam normalnego życia, tak bardzo chciałam, żebyś wiedział. Żebyś mnie widział, akceptował, był. Codziennie był, w 100 % był dla mnie. Mam dosyć nienawiści! Mam dosyć słów, które przeze mnie płyną. Mam dosyć nie moich spraw. To było Wasze. Moich rodziców. Nie mnie. Uwikłana w trójkąt, pomiędzy. Czująca za Was. Wciąż w tym miejscu. Czekam na cud. Pogodzą się, odpuszczą. Czemu ja ? Ja nie chcę już nienawidzić! Ja chcę żyć, swoim życiem. Chcę zamknąć przeszłość, przestać Wami żyć ! Powtarzać te schematy, kotłować te myśli! To nie moje. Ja już nie! Tato, gdybyś mógł porozmawiać. Wiem już co znaczy poczucie winy, wiem z czym się mierzyłeś. Rozumiem Cię. Wszystkich Was rozumiem, Akceptuje Was ! Dajcie żyć. I wrzeszczę do całego świata, co mam jeszcze zrobić żeby już tak nie bolało życie? Żebym nie krzywdziła ludzi? Żebym nie powtarzała tych historii?! Mam ochotę, żeby stało się wielkie bum! Wielki przełom. Uwolnienie. Nie zniosę już więcej. Nie na moich barkach. Wolność od przeszłości. Akcpetuje Cię, Was. Taką miłość miałam mieć. Resztę nauczę się sama. Nie oddam siebie już, nie zatracę, mam dla kogo żyć! Zajmuje się swoim życiem. Oddaje Wam Waszą moc. Dość ! I łzy, i tęsknota i rozpalone serce. Teraz jest miejsce dla mnie. Dla Duszy.

Kocham Cię Alicjo. Idziemy już do życia. Zawsze będziemy szły w tą stronę, już zawsze. Przed nami świat, zdrowa męskość i kobiecość. Przed nami miłość, którą uczymy się być. Życie. Możliwości. Marzenia. Dzieci. Twoje talenty. Taka miałaś być i taką Ciebie kocham. Dziękuję, że podążasz, że potrafisz poczuć i pójść za mną, że stajesz w swoim największym potencjale, stawiasz się. On jest w Tobie, wiesz. Kochał Cię najwłaściwiej jak mógł, a ja Cię kocham tak jak zechcesz.. To ja wciąż wybieram miłość do Ciebie, pomimo wszystko. Pomimo przypływających emocji, jestem zawsze i kocham, pomimo sytuacji, które wyzwalają tak silne emocje. Jestem i razem z Tobą, Odpuszczam przeszłość.

Ona jak nikt potrzebuje ciepła, akceptacji i mojej miłości. Codziennie uczę się ją kochać i patrzę jak rozkwita, czasem upada, ale podnosi się i wciąż ma w sobie pojemność na więcej życia. Wciąż chce kochać bardziej.

Dodaj komentarz

Close Menu