Wrażenia z warsztatów Powrót do Źródła !

To czego doświadczyłam w ostatni weekend było tak intensywne, że ciężko mi było powrócić do rzeczywistości, rozstać się z tym wspólnym czasem, z tak cudownymi ludźmi. W niedziele o 19:00 wykrzyknęłam: TO JUŻ?! Szybko zleciało.

Wróciłam do domu, weszłam pod prysznic i wtedy mogłam spojrzeć na całokształt z lotu ptaka. Przyjrzeć się, wyciągnąć wnioski. Dotarło do mnie, z dwojoną siłą, że te dwa dni były niesamowite i prawdziwe. Nasza grupa tworzyła piękną energię, która się dopełniała. Odkrywaliśmy wspólnie naszą Wewnętrzną Moc i odkryliśmy, że mamy silne połączenie z naturą. Działy się cuda.

Jestem ogromnie wdzięczna życiu, że doprowadziło mnie do tego miejsca, jestem wdzięczna sobie, za upartość, determinacje w realizowaniu swoich marzeń, jestem wdzięczna wszechświatowi, że wysłuchał moją intencje, jestem wdzięczna wszystkim uczestnikom warsztatu za obecność, za odwagę w byciu sobą, za wszystkie historie, które zostały wypowiedziane i zaakceptowane, za energie i moc jaką każdy emanuje. Kochani dziękuję za prawdę jaką macie w sobie, za to, że codziennie pokonujecie swoje słabości, aby z tą prawdą wychodzić do świata, za to, że jesteście częścią wielkiej zmiany jaka ratuje świat, że macie odwagę, aby mierzyć się ze swoimi emocjami, aby wyjść dzięki nim silniejszymi, za to, że macie w sobie ogromną mądrość, która ciągnie Was ku górze, za Wasze talenty, które już zaczynają się materializować w rzeczywistości, za to, że pomimo tak trudnych historii potraficie wstać z kolan i iść po ścieżce rozwoju. Dziękuję Wam za każde słowo, każdą myśli, każdy gest, każde wsparcie jakim obdarzaliśmy się nawzajem. Dziękuję za to, że jesteście i jacy jesteście. Wiem, że jeszcze wiele chciałabym z Wami zdziałać, jeszcze wiele tematów czeka na poruszenie, dlatego Nasze drogi jeszcze się zejdą. Cieszę się, że rezonuję z takimi ludźmi ! że takie istoty przyciągam do swojego świata ! 😀

Podczas przygotowań do warsztatów pojawiło się wiele przeciwności, przychodziły krytyczne myśli w głowię, (odpuść, daj spokój, widocznie to nie dla Ciebie) słuchałam tego i dziękowałam z zaciśniętymi zębami. Kiedy już nie miałam siły, kiedy stres sięgał zenitu pocieszałam małą Alicyjkę i prosiłam o pomoc (czego, kiedyś nie umiałam). Dzwoniłam, szukałam, organizowałam. I przede wszystkim wysyłałam intencje i ufałam, że się uda, że ja to po prostu wiem. Miałam przygody z namiotem, do samego końca było zamieszanie z paroma. Namiot siedział mi w głowię, był kiedy zamykałam oczy, kiedy je otwierałam też, nie opuszczał mojej głowy. Dzień przed, kiedy pojechałam na pustynie z córeczką chłonąć pustynną energię, stanął przed mymi oczami namiot o jakim marzyłam. Przetarłam oczy, czy to fatamorgana, rozłożony i gotowy czekał 😛 To się nazywa siła Intencji i zaufanie do wszechświata. Mieliśmy dom na pustyni.

Cieszę się, że otworzyłam się na głębokie indywidualne procesy w grupie, bo każdy wyniósł z tych warsztatów jak najwięcej. Miałam przestrzeń i czas dla każdego. Cieszę się, że zaufałam w pełni sobie i swojej Duszy, zaufałam, że jestem prowadzona. Nie miałam oczekiwań, wyobrażeń, jak będzie wyglądała każda chwila, miałam zarys, szkic i pozwoliłam, aby każdy w tą przestrzeń wniósł cząstkę siebie. Z pełnym zaangażowaniem i zaciekawieniem poznawałam piękne istoty, mądre dusze, silne osobowości, które wybudzają się z letargu. Każde doświadczenie było bardzo głębokie, tak jakby natura, wszechświat podsyłali nam rozwiązania, wspierały w każdym momencie. Patrzyłam z ogromnym zaciekawieniem na proces, który się wydarzał w naszej wspólnej przestrzeni, na Pustyni Życia.

Każda emocja, która wychodziła na światło dzienne miała swoje tło w naturze. Kiedy pojawiał się smutek zachodziło słońce, kiedy przytulaliśmy się z naszymi Wewnętrznymi Dziećmi słońce rozpromieniało na niebie. Kiedy z ogromną siłą wyrzucaliśmy złość, to szczekały psy na drugim końcu pustyni. Czuły naszą energie świętego wkurwu. Wiał wiatr, który unosił nasze skrzydła. Podczas odczuwania złości zbliżała się do nas burza. Korzystaliśmy z jej potęgi, chłonęliśmy jej energie, czuliśmy w każdym zakamarku ciała potęgę natury. Były uderzenia w worek treningowy, gryzienie, krzyki z otchłani naszych Wnętrz. Był bieg wprost w ramiona burzy! To się nazywa wyzwolenie, uwolnienie, odzyskanie swojej prawdy! Były smutki, które sprawiały ogromny ból, były łzy i wirujące lęki. Każdy z nas czuł emocje innych, które pozwalały zajrzeć jeszcze głębiej do swego Wnętrza i uzdrowić krwawiące rany. Były momenty wzruszenia, było szybsze bicie serca, była miłość i współczucie dla naszych Wewnętrznych Dzieci. Było wsparcie podświadome i świadome, było dopełnienie.

Lecą mi łzy, kiedy to piszę. Ogromnie się cieszę, że odważyłam się, aby zrealizować to o czym marzyłam od początku pracy z Wewnętrznym Dzieckiem. Doświadczyłam pięknych chwil. Odkryłam, że praca w naturze, gdzie ludzie są obok, w realu, gdzie mogę ich dotknąć, przytulić, dać z siebie 100 % przez dwa dni, gdzie z każdą chwilą schodzimy jeszcze głębiej, odkrywamy kolejne warstwy podświadomości, gdzie mogę na bieżąco pomóc, wesprzeć i poprowadzić dalej – to mnie cieszy! to mnie karmi! tego chcę doświadczać w moim życiu, więcej i więcej. Cieszę się, że pomimo przeciwności zrobiłam to. Stworzyłam warsztaty na Pustyni, stworzyłam przestrzeń na głębokie procesy, stworzyłam Powrót do Źródła. I będę tworzyć więcej takich realnych warsztatów!

Pustynio, dziękuję. Od zawsze wiedziałam, że masz ogromny potencjał, wierzyłam w Ciebie, to przy Tobie zaczęłam powracać do swojego wnętrza, słyszeć i czuć ból mojego życia. Podczas pracy z Wewnętrznym Dzieckiem przychodziłam do Ciebie, aby wykrzyczeć złość, wylać żal, ładować energię na kolejne procesy. To przy Tobie zrealizowałam swoje marzenie, a Ty podzieliłaś się swoją cudowną energią i poprowadziłaś uczestników warsztatu do wyzwolenia. Dziękuję moja Pustynio, jesteś moim miejscem Mocy

OPINIE UCZESTNIKÓW WARSZTATU <3

Coś niesamowitego. Warsztaty, które będę pamiętać do końca życia. Jedno z piękniejszych doświadczeń życiowych. Pięknych, ale i trudnych. Mocno uwalniające i odkrywcze. Dziękuje każdemu z osobna, a najbardziej oczywiście Alicji. Mała kobieta z wewnętrzną siłą i mocą. Prowadziła mnie przez najgłębsze i najbardziej przerażające zakamarki moich wspomnień. Pomogła uwolnić te emocje i była przy mnie tuż po wszystkim. Dzięki temu otworzyłam się na nowe i już się tak nie boje. A sama pustynia …. ahhh. Moc natury, moc siły, moc energii. Wspierającej energii. Jeśli mogę to każdemu będę polecać Alicję. Dziękuje jeszcze raz.

Karolina

Ciężko mi opisać w słowach co wydarzyło się na warsztatach. Mam tyle myśli w głowie a jednocześnie chciałabym zwięźle opisać co one przyniosły. Czułam, że te warsztaty mnie wołają. Mimo, że jakaś część mnie Próbowała mnie od nich odwieźć zdecydowałam się wziąć w nich udział i nie żałuję tego czasu ani zainwestowanych pieniędzy. Patrząc od strony czysto ludzkiej Nie spodziewałam się, że tak szybko te dni mi miną i upłyną w takiej akceptacji, ze tak łatwo i szybko zaaklimatyzuje się wśród zupełnie obcych sobie ludzi. To było niesamowite doświadczenie, że zupełnie obce osoby stały się na te 2 dni mi tak bliskie, po raz pierwszy poczułam, że ktoś faktycznie i prawdziwie mnie rozumie, że czuje to, co ja próbuję wyrazić. To były niesamowite dni i mimo, że nie zawsze wszystko szło według planu to czuję że tak właśnie było idealnie 🙂 warsztat trudno mi analizować krok po kroku. Pracowaliśmy z uziemieniem i uczyliśmy się zauważać co dzieje się w naszym ciele. Poczułam bardzo mocno blokadę w gardle, taką jakby gule oraz uciski w różnych miejscach. Dzięki pracy z Alicją uczucie to praktycznie zniknęło. Jestem osobą, która ma mocno wypartą złość i bardzo słabo ją zintegrowaną. Ważne było więc dla mnie by chociaż troszeczkę to ruszyć i mimo, że nie odczuwałam złości tak jak jest to możliwe to czuję, że coś się ruszyło, Coś drgnęło. Alicja ma niesamowitą umiejętność stopniowego nakręcania atmosfery, że nawet ktoś taki jak ja- praktycznie nie odczuwający złości zaczyna odczuwać subtelną chęć by coś zrobić z rękami. Po raz pierwszy zdarzyło mi się też, że podczas wizualizacji zaczęło drżeć moje ciało, najpierw lewa dłoń a później dłoń i obie nogi. Niesamowite było też to, że w oddali pies reagował gdy procesowałam złość. Alicja nawet przekleństwa wypowiada w taki sposób, że czuje się te emocje od razu. Bardzo mocne było dla mnie także, gdy moja mała dziewczynka pokazała mi, że jest chłopcem. Gdyby nie Alicja, pewnie nigdy nie wpadłabym na to aby zapytać ja czy jest chłopcem a później czy cieszy się z tego, ze jest dziewczynką. Więc nie odkryłabym tego, ze wcale się nie cieszy, ze bycie dziewczynką jest dla niej przykre. Alicja ma niesamowite wyczucie do emocji i do tego skąd się biorą. Poza czystą pracą były też godziny ważnych i mniej ważnych rozmów, w takim towarzystwie bardzo łatwo się było otworzyć, nawet nie wiadomo kiedy. Pewne rzeczy we mnie wzbierały stopniowo ale bałam się je wyciągnąć na wierzch. Dopiero na samym końcu gdy znów chciałam je powstrzymać stwierdziłam, że jak nie teraz to kiedy?, że skoro się pchają to znaczy, że to chyba ważne. Najbardziej niesamowite było to, że gdy postanowiłam o tych uczuciach powiedzieć to miałam zupełnie co innego w głowie, ale zanim to wyartykułowałam do końca, bo nie byłam w stanie, Alicja powiedziała, ‚że to moje dziecko zrozumiało, że dzieciństwo się kończy, że to moja żałoba’ i wraz z jej słowami poczułam, że to prawda, że tak naprawdę to o to chodziło. Dlatego uważam, że ma ona niesamowite wyczucie, potrafi dostrzec to czego my sami nie do końca dostrzegamy lub rozumiemy. To było najmocniejsze co do tej pory przeżyłam w trakcie procesowania. To były bardzo ciężkie uczucia, tak bardzo bolało i cieszę się, że nie byłam wtedy sama, że obecność tych osób i kierowanie Alicji bardzo mi pomogły. Alicja rozsiewa bardzo pozytywną atmosferę zrozumienia i akceptacji potrafi dotrzeć tam i zauważy to czego sami nie widzimy. Te 2 dni przeleciały tak szybko, że mam niedosyt i poczucie, że jeszcze tyle przed nami i tyle jeszcze zostało do wyrażenia. Cudowna była także moc natury, która przez te 2 dni pokazała nam całe spektrum swoich możliwości 🙂 od upalnego słońca, przez silny wiatr, deszcz, aż po burze piaskową z mocnymi grzmotami 😉 Odnosiłam też ciągle wrażenie, że natura dostosowuje się do nas. Gdy emocje były mocne to i wiatr się wzmagał a gdy była atmosfera wsparcia to wokół panowała cisza. No i zwierzaczki 😉 mam poczucie, że nie wszystko napisałam, że zapomniałam o wielu rzeczach. Gorąco polecam! I Mam nadzieję, że to nie nasze ostatnie spotkanie bo mam ogromną chęć by tam wrócić 🙂

Beata

Dla mnie Ten warsztat to była przestrzeń gdzie każdy w swoim tempie mógł zagłębić się w siebie i odkryć ta cząstkę, która nigdy nie dostała tego czego naprawdę potrzebowała. Na wyrażeniu tego co nigdy nie mogło zostać wyrażone. Przy ludziach gdzie to nie jest żaden problem razem z przewodniczka która Cie tam zaprowadzi i będzie w tym czasie razem z tobą 🙂

Damian

Dzięki Alicji mogłam pierwszy raz w życiu spędzić noc na pustyni. Do tej pory przyjeżdżałam tam tylko na chwilę i nie miałam okazji poczuć tego miejsca, pobyć i poczuć jego energie. Noc pod namiotem, ciekawi ludzie i wiedza naładowała mnie pozytywnie. Medytacja przed burzą, poczułam silną energię żywiołów powietrza i ziemi, odczuwanie serca, oddychanie. Alicja jest w swoim żywiole, na swojej ziemi i prowadzi każdego uczestnika przez proces. Na koniec piaskowa burza mnie zauroczyła. Polecam każdemu takie warsztaty, z taką osobą, w takim miejscu  !

Ola

.

 

 

 

Dodaj komentarz

Close Menu